Pewnego dnia na IV Obozie Formacyjnym w Jarosławiu w
Klasztorze Sióstr Benedyktynek siedzę sobie z kolegami: Tomkiem
J. i Grzegorzem C. W pewnym momencie do pokoju wpada Gośka P. i
mówi do nas: "Hej chłopaki, u nas coś dziwnego jest pod
łóżkiem, wydaje dziwne dźwięki i jeszcze czasami fruwa".
No to my ciekawi co to jest, biegniemy do panien pokoju. Wpadamy do pokoju
dziewczyn, a tu przerażone dziewczyny. W takiej sytuacji bierzemy się za robotę i łapiemy karaluchy. Po skończonej robocie jeszcze sobie gadamy tak w pokoju, ale już nie w pokoju dziewczyn, tylko u nas. Myślimy o dziewczynach, aż tu nagle wpadamy, aby wystawić im fakturkę za nasze usługi. I tak siedzimy do 4 nad rana. Między czasie już prawie śpiący mówię, "ale z nas wary
jaty". Na drugi dzień dziewczyny dostały fakturę, ale jeszcze wciąż
nie została spłacona. A odsetki i procenty rosną do dnia dzisiejszego. Zapłata ma nastąpić w postaci całusów. Po odzyskaniu tej faktury dzisiaj tu
widnieje.